John Leake, Pisarz, który nienawidził kobiet. Podwójne życie seryjnego mordercy, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011
Jest to fabularyzowana historia prawdziwych wydarzeń. Jack Unterweger, Austriak, od 1974 roku odsiadywał wyrok dożywocia za morderstwo kobiety. W więzieniu zaczął pisać. Zdobył sobie poklask elit, które rychło upomniały się o jego warunkowe zwolnienie: wśród stronników Unterwegera była późniejsza noblistka, Elfriede Jelinek (autorka np. "Pianistki", świetnie zekranizowanej).
Morderca wyszedł na wolność i stał się celebrytą: rzucające się w oczy samochody, rauty, bale, wydarzenia kulturalne.
Wkrótce potem odkrył nowe powołanie: dziennikarza i eksperta (sic!) ds. seryjnych morderców. Kiedy więc Środkową Europą zaczynają wstrząsać zabójstwa prostytutek, Unterweger w nowych rolach zapraszany jest do mediów.
Paradoks współczesnych demokracji? Dziura w państwie prawa? Media dbające tylko o rozgłos?
Być może.
Jest jeden szkopuł: to Unterwerger był mordercą, którego poczynania sam komentował jako ekspert.
Jak to się mogło stać?
Śledztwo, po którym został skazany na dożywocie, nie ujawniło wszystkich faktów z jego przeszłości. Austriackie prawo przewidziało możliwość zwolnienia w danych okolicznościach. Elity zachwyciły się książką Unterwegera. Ważniejsze było nie to, co pisał, lecz sama postać autora-mordercy. Opakowanie, brand, marketing - towar sprzedany. Kupiła nawet Temida.
Wiedząc, że można manipulować systemem i znając jego luki, Unterweger posuwa się dalej: nie tylko kontynuuje zbrodnicze działania, ale także z tupetem analizuje własne poczynania.
Książka Leake'a pokazuje, że morderca popełniał proste błędy, które go zgubiły. Nie był więc aż tak sprytny, wykorzystał jedynie okazję. Był tylko podrzędną wersją swojego idola Hannibala Lectera w świecie, w którym każdy może być ekspertem od czegokolwiek, jeśli wie jak.


