Malcolm Gladwell, Co widział pies i inne przygody, Wydawnictwo Znak 2011
Kolejna książka Gladwella w serii Punkty Przełomowe, będąca w istocie zbiorem jego artykułów prasowych. Książeczka ciekawa, którą da się czytać z przyjemnością i bez znużenia, a jednocześnie dość zasobna w stronice, czego nie można powiedzieć o jego poprzednich pozycjach.
Gladwell kontynuuje obserwację życia społecznego w stylu znanym choćby z "Poza schematem". Pisze lekko i zrozumiale, a jego tezy są o tyle interesujące, co pretensjonalne. Autor jest dziennikarzem, aspirującym być może do roli tożsamej z badaczem, jednak jego dzieła nie są poparte naukową argumentacją. Prawda, Gladwell, szybko obwołany guru zarządzania (ciekawe dlaczego, skoro pisze o wszystkim, lecz nie o zarządzaniu?), dokonuje własnych, skądinąd celnych spostrzeżeń; zwraca się do ekspertów w danych dziedzinach, a czasami sięga i po twarde dane. A jednak czegoś tu brakuje. Czytając z zainteresowaniem, co podkreślam, i nawet zgadzając się z autorem co do meritum niektórych zagadnień odnoszę wrażenie, że z tych samych faktów zdolne pióro z żyłką naukowca mogłoby, gdyby chciało, wysnuć zupełnie odmienne wnioski, odpowiednio je udowodnić, ładnie opakować i sprzedać z identycznym sukcesem.
Kolejna sprawa, że prowokacyjne artykuły Gladwella rzadko prowadzą do jednoznacznych wniosków, które można by zastosować w praktyce. Jest to raczej zbiór esejów podsumowanych w taki sposób, iż można dywagować, co pisarz miał na myśli. Tym bardziej dziwi mnie popularność jego literatury w kręgach biznesu. Chyba że chodzi o pretekst do kreatywnej dyskusji.
"Co widział pies" zawiera kilka bardzo fajnych rozdziałów. Polecam zwłaszcza fragmenty o strategii inwestycyjnej Czarnego Łabędzia (opartej na filozofii Poppera), temat śmiertelnych pogryzień przez psy (od czasu do czasu powracający w mediach Najjaśniejszej), a także akapity demitologizujące pracę analityków wywiadu i kryminologów-profilerów.


