Ładowanie...

Ben Mcintyre - Oszukać Hitlera


Ben Macintyre, Oszukać Hitlera. Największy podstęp w dziejach wywiadu, Wyd. Znak, 2011.

Seria "Gry wojenne" zapowiada się interesująco nie tylko dla miłośników Wołoszańskiego. Chętnie przeczytałbym o trzech wielkich dowódcach II wojny: Pattonie, Montym i Rommlu. 

"Oszukać Hitlera" opowiada o losach Operacji Mincemeat opracowanej przez brytyjski wywiad celem zmylenia nazistów. Chodziło o zamaskowanie przygotowań do późniejszego desantu na Sycylię. W tym celu wykorzystano truposza, któremu podrzucono spreparowane dokumenty. Problem polegał na tym, że Niemcy wiedzieli, że chodzi o włoską wyspę, podstęp czuć było trupem i nie tylko na kilometr, a sensem operacji stało się przekonanie drugiej strony, że facet naprawdę umarł.

Tyle w tym sensacyjnej historii, ile tragikomedii serwowanej z sutą dawką angielskiego humoru. Ludzie, którzy wymyślili i przeprowadzili całą akcję, byli tak barwnymi indywidualnościami, że choćby dla nich trzeba tą książkę przeczytać. Dość wspomnieć, że mózg Operacji Mincemeat (a właściwie jedna z półkul) po wojnie porzucił szpiegostwo zza biurka dla "polowań na szarańczę" na Bliskim Wschodzie, w stroju beduina, na zdjęciu nb. przypomina Bin Ladena (ale to nie on, bez przesady, żadnych teorii spiskowych...).

Autor wciąga czytelnika w mozaikę drobiazgowych przygotowań, zarysowując opowieść niczym dobry kryminał (o kryminalistykach). Dobrze zaplanowana akcja wystawia piękne świadectwo brytyjskiej organizacji i myśli planistycznej: nb. mający opinię jeszcze lepiej zorganizowanych Niemcy dali się nabrać jak dzieci, ale to podobno nie dziwne, gdyż nawet Rosjanie ich oszukiwali. Ci z kolei mieli mieć diabelnie skuteczny wywiad, co zaskakuje, biorąc pod uwagę bolszewicki bałagan, panujący w Armii Czerwonej.

Kręgosłupem książki jest obserwacja i analiza poszczególnych kroków, jakie obie strony (a nawet trzy, bo jeszcze Hiszpanie) wykonały, aby trup z zawartością trafił z Walii do Berlina (przez południe Hiszpanii). Czytelnik wraz z autorem zastanawia się, co przeważyło: śmiałość i precyja aliantów czy stereotypowe błędy nazistowskich łowców szpiegów. Paradoksalnie, pomysł nie powinien był wypalić. Każdy jeden koroner orzekłby, że jak na topielca trup jest zbyt długo martwy. Co sprawiło, że mimo tego połknięto haczyk, nie zdradzam, aby nie psuć zabawy. I Niemcy, i Brytyjczycy byli następnie zaskoczeni, w jak potężnym stopniu hiszpańskie manana i niewydolność tamtejszej administracji miały wpływ na losy wojny. Potem czytamy, jak z osobistych względów wszyscy, którym powinno zależeć na interesie Rzeszy, łatwowiernie przyjmują naciągane fakty za świętą prawdę. A na końcu guru niemieckich analityków orzeka, wbrew sobie, że dokumenty są prawdziwe i cały Wehrmacht uznaje jego zdanie. A być może nie pomylił się, lecz skłamał, by się zemścić na Hitlerze, ale to już zupełnie inna historia... Szokujące, że najbardziej racjonalny okazał się ten ostatni, który zapytał: "Panowie, czy to nie jest aby jakiś podstęp?".

"Oszukać Hitlera" jest skarbnicą smaczków. Jako książka historyczna jest niezmiernie wciągająca: pokazuje grę wywiadów, która jak każda gra, jest grą błędów. Perfekcyjna myśl Anglików to nic, bo pomysł był idiotyczny, a wykonanie dziurawe: mimo wszystko niektórych słabych stron nie dało się uniknąć, a inne błędy popełniono, bo taka jest ludzka natura. Niemcy natomiast nie mogli dać się złapać, było to jasne jak dwa plus dwa, ale właśnie to zrobili. Drugie dno ksiązki, i największa jej wartość zarazem, polegają właśnie na powyższych rozważaniach, które natrętnie podważają przekonanie o racjonalności kogokolwiek na tej planecie. Polecam.

Leave a Reply