Jan Baszkiewicz, Francja w Europie, 2006.
Sięgnąwszy po książkę autorstwa zmarłego niedawno wybitnego polskiego profesora rozczarowałem się i zachwyciłem jednocześnie.
Rozczarowałem się, gdyż książka jest w istocie książeczką, a chciałbym, by przyjemność z jej czytania trwała wiecznie, a przynajmniej dalece dłużej.
Zachwyciłem się bowiem przystępnym i pięknym językiem, jakim autor wyjaśnia złożone niuanse francuskiej historii. Z wykształcenia prawnik, w praktyce politolog, specjalizujący się w badaniu doktryn politycznych, Jan Baszkiewicz znaczną część dorobku poświęcił historii Francji. Pomimo tego, że był naukowcem, dzieło to nakreślił z poczuciem niebywałej estetyki, rzadkiej nawet u pisarzy nie mających obowiązku zmagania się z faktami, datami, ciągiem przyczynowo-skutkowym.
Lubię historię, jednak nie sądziłem, że można o niej pisać niemal w poetycki sposób, nie tracąc niczego z merytorycznych walorów tekstu.
I jeszcze ten geopolityczny wstęp do analizy pozycji Francji w Europie: oszczędny, ale wyjątkowo ciekawy.
Nic dziwnego, że Jana Baszkiewicza nazwano "księciem polskiej humanistyki".

